Polska scena GT3 nigdy nie była głębsza niż w połowie lat dwudziestych XXI wieku. Po latach, gdy polski kierowca w pełnoetatowej obsadzie europejskich serii GT3 był rzadkością, dziś w stawce European Le Mans Series, GT World Challenge i WEC LMGT3 można policzyć kilku stałych reprezentantów Polski. Najważniejsi z nich to Karol Basz i Patryk Adamus — kierowcy o różnych ścieżkach kariery, ale podobnym poziomie europejskiej obecności.
Karol Basz — z kartingu na WEC
Karol Basz to były kierowca kartingowy o wynikach, których żaden inny Polak nie powtórzył — wicemistrz świata FIA Karting KF z 2014 roku. Po niespełnionych próbach w jednomiejscowych formułach (Formula Renault, F4 Italia), znalazł się w GT3 i nie wraca. Od 2018 roku jeździ Mercedes-AMG GT3, Lamborghini Huracán Evo2, a od 2025 — Ferrari 296 GT3 w barwach AF Corse w WEC LMGT3. Wieloletnia obecność w klasie endurance pokazuje, że talent karted może równie skutecznie nawigować długie wyścigi, co krótkie sprint-heaty.
Profil kierowcy: Karol Basz — wicemistrz świata FIA Karting KF 2014, WEC LMGT3 Ferrari 296
Patryk Adamus — od WTCC do GT4
Patryk Adamus ma zupełnie inną drogę: kierowca touring car (WTCC 2015-2016 z LADA), Mercedes-AMG DTM wildcard 2017, mistrz Polish GT3 2019, aktualnie startuje w klasie GT4 European i International GT Open. Jego doświadczenie obejmuje cztery różne kategorie pojazdów wyczynowych, co jest unikalne w polskim krajobrazie wyścigowym. Adamus to kierowca, który wybrał ścieżkę „pro coach + part-time racer” — łącząc starty z prowadzeniem szkoły wyścigowej.
Profil kierowcy: Patryk Adamus — WTCC, DTM wildcard, mistrz Polish GT3, GT4 European
Polskie talenty drugiego planu
Poza Bazem i Adamusem, na obrzeżach europejskiej obsady GT3 i GT4 pojawiają się inni polscy kierowcy: weterani z mistrzostw krajowych (Polish GT, Polish Endurance) startujący sporadycznie w europejskich seriach Bronze/Silver Cup, kierowcy juniorzy z drabinki kartingowej, którzy wybrali GT zamiast formuł, oraz amatorzy biznesmen-racers wspierający kosztorys własnym budżetem. Polski rynek GT to zatem hybryda — kilka stałych nazwisk plus rotacja prywatnych obsad.
Dlaczego GT3 a nie F1 lub WRC
Ścieżka do F1 wymaga budżetu rzędu 5-15 mln EUR rocznie już na poziomie F4/F3. Ścieżka do WRC wymaga albo poparcia producenta (FIA W-Programme), albo wieloletniej kariery rajdowej z zapleczem. GT3 to środek tabeli kosztów: pełen sezon dla kierowcy Pro (z budżetem własnym lub sponsorskim) to 0,5-1,5 mln EUR — kosztowo dostępne dla biznesmen-amatorów i wyczynowców na średnim poziomie. To dlatego polscy kierowcy coraz częściej wybierają GT3 jako miejsce stabilnej kariery wyczynowej.
Polski rynek GT — Polish GT, Endurance
Krajowa baza pod GT3 to mistrzostwa Polish GT (3 rundy, format sprint), Polish Endurance Series (krótsze 4-godzinne wyścigi na polskich torach) i sporadyczne starty polskich obsad w European Le Mans Series Cup oraz GT4 European. To poziom semi-pro / Am, na którym polscy kierowcy zyskują doświadczenie przed wejściem do mistrzostw europejskich.
Co dalej dla polskiej drabinki GT
Stabilna obecność dwóch kierowców w pełnoetatowych obsadach europejskich serii to dobry punkt wyjścia, ale nie sukces na poziomie historycznego pokolenia Kubica (F1) lub Hołowczyc (WRC). Brakuje polskiej fabryki, programu juniorskiego sponsorowanego przez producenta auta, oraz infrastruktury wyścigowej na poziomie Spa-Francorchamps lub Hungaroring. Najbliższe pięć lat pokaże, czy polska drabinka GT zostanie powiększona, czy też pozostanie domeną dwóch-trzech indywidualności.
Powiązane: GT World Challenge Europe 2026 — przegląd | 24h Le Mans 2026 | Wszyscy polscy kierowcy